Dziś przedstawiam Wam żółte karteczki mojej ulubionej pisarki Beaty Pawlikowskiej. Uwielbiam czytać jej książki, są niezwykle inspirujące i motywujące do działania. Zachęcam wszystkich do przeczytania cyklu książek na temat podświadomości oraz szczęścia, a mianowicie " W Dżungli Podświadomości", "Księga Kodów Podświadomości" oraz ostatnio wydany "Kurs Szczęścia". Po przeczytaniu tych książek zaczęłam się zastanawiać nad samym sobą. Czy aby na pewno siebie lubię, akceptuję i czy to co myślę jest dla mnie dobre. Każdy ma jakieś problem, każdy się na coś denerwuję i z czegoś nie jest zadowolony. Czasem wydaje nam się, że już po prostu nic nie jest dobrze i nic się nie da zrobić. Ale czy jesteśmy tego pewni? Czy tylko nasza podświadomość nam tak podpowiada? Warto się uspokoić i pomyśleć, pokierować swoimi myślami w pozytywnym kierunku i wręcz zmusić się do spojrzenia na dany problem z dobrej strony. I tylko tego się trzymać, codziennie sobie powtarzać i motywować się do działania, a przede wszystkim akceptować siebie i być dla siebie najlepszym przyjacielem. Zamiast skupiać się na problemie, warto rozejrzeć się wokół siebie i docenić to co mamy, wypełnić się wdzięcznością. Żyjemy tu i teraz. Każdy dzień jest ważny w naszym życiu, dlatego trzeba nauczyć się kierować własnymi myślami, walczyć z negatywnym myśleniem , nie skupiać się na problemach tylko szukać rozwiązania. Ja założyłam sobie zeszyt szczęścia, w którym staram się pisać same pozytywy na temat mojego życia, a ponieważ zawsze mam ochotę w nim pisać kiedy coś mi się nie układa, zmuszam się do pisania samych pozytywów na temat danej sprawy. Nie pogłębiam się w smutku, nie opisuję jak strasznie źle się czuję, tylko piszę co dobrego z tego wynika. Okazuje się, że czasem pozytywów jest wiele, trzeba tylko dobrze poszukać. Polecam :)


Zeszyt szczęścia jest ciekawym rozwiązaniem;) ja założyłam dawno temu i czasami jak mam gorsze dni to otwieram na losowej stronie i uśmiech od razu wraca. wystarczy chociaż napisać jedno zdanie każdego dnia, typu "cieszę się, że mam przyjaciół i rodzinę, na którą zawsze mogę liczyć. a dla młodszej siostry jestem wzorem co bardzo mnie podbudowuje. gdy wracam do domu to widzę jej radość". albo innego rodzaju, znalazłam kiedyś w swoich notatkach "dzisiaj szłam chodnikiem za kolesiem w różowym dresie, który udawał, że rapuje i ciągle z niego lałam i nie mogłam się powstrzymać, aż ludzie dziwnie na mnie spoglądali" (albo na niego) :D
OdpowiedzUsuń